Urodziłem się i wychowałem w religijnej rodzinie. Zawsze wierzyłem, że jest sprawiedliwy i wszechmogący Bóg. Dużo się modliłem, bardzo często uczęszczałem do kościoła, byłem ponad przeciętnie religijnym człowiekiem.
Pamiętam jednak, że pewna wypowiedź Pana Jezusa nie dawała mi spokoju. „Kto mnie wyzna przed ludźmi, tego ja wyznam przed Ojcem w niebie”. Pomimo swojej głębokiej religijności- trudno mi było poza kościołem przyznawać się do Pana Jezusa.
Po szczęśliwym zdaniu matury zostałem studentem. Kiedyś poszedłem obejrzeć wyświetlany w akademiku film „Jezus”. Film był ciekawy, ale najbardziej poruszyło mnie coś, co stało się potem. Zaraz po zakończeniu filmu, wyszła przed widzów młoda dziewczyna i zaczęła wobec wszystkich otwarcie mówić o swojej więzi z Jezusem
Było to dla mnie tak zaskakujące i tak odważne wystąpienie, że od razu postanowiłem z nią porozmawiać. Kiedy ją zagadnąłem po spotkaniu, zadała mi ku mojego zaskoczeniu
dziwne pytanie:„Czy ty oddałeś swoje życie Jezusowi?” Tak, ja chodzę do kościoła, wierzę w Boga- odparłem. Ale ona sprecyzowała, że chodzi tu o moją osobistą decyzję.
Rozstaliśmy się, ale ta rozmowa, a zwłaszcza pytanie nie dawało mi spokoju.
Co to znaczy „oddać życie Jezusowi”? Zawsze starałem się być dobrym i choć religijne obowiązki ciążyły mi, nauczyłem się jakoś z nimi żyć. A co się stanie, kiedy dam Jezusowi prawo do całego mojego życia? Czy zamknie mnie w klasztorze?
W końcu zrozumiałem, że oddanie Jezusowi życia które On sam mi przecież dał, to szansa a nie strata! Poprosiłem Go aby wszedł w moje życie, powiedziałem, że chcę teraz służyć Jemu, że rezygnuję z własnych pomysłów.
I On mnie usłyszał. Zapytacie skąd to wiem?
Nie odkryłem aureoli nad swoja głową, przeglądając się w lustrze.
Odkryłem za to, że wcale nie jestem takim porządnym człowiekiem jak mi się wcześniej wydawało. Zrozumiałem, że moja postawa w stosunku do innych ludzi, a nawet własnych rodziców pozostawia wiele do życzenia. Słowa zawarte w Piśmie świętym zaczęły być dla mnie ciekawe i zrozumiałe. Postanowiłem przewartościować całe swoje życie zgodnie z Bożą mądrością w nim zawartą.
Dzisiaj mija już 18 lat od tej pamiętnej decyzji. Krocząc na co dzień z Bogiem, jestem szczęśliwym mężem i ojcem pięciorga dzieci. Wraz z moją żoną staramy się budować nasze małżeństwo i rodzinę na bożej mądrości. Dzisiaj wiem, że życie z Bogiem któremu ufam, to najlepsze życie jakie mogłem mieć, to życie prawdziwe!
Ktoś powiedział: ”Jeśli Bóg na właściwym miejscu, wszystko na właściwym miejscu”.
I tego właśnie doświadczam.
Roman Fior